(Nie)pokonany.

sobota, 1 września 2012

1. A kto odejdzie, na zawsze będzie sam.


„Faktycznie. Jeśli chodzi o ciebie, to zaiste, zawsze mam wszystko w dupie.” Mówisz, a mnie zalewa krew. Czy właśnie w ten sposób zwracałaś się do mnie na samym początku istnienia naszego związku? Czy wypominaliśmy sobie, że mamy dla siebie tak mało czasu? Nie sądzę. „Mam cię dość. Wyjdź.” Patrzę ci prosto w oczy mimo że dostaję zimnej furii, a spokojny ton mojego głosu robi na tobie większe wrażenie, niż najbardziej agresywny krzyk. Wychodzisz, obracając się na pięcie i znikasz z mojego życia. Jestem pewien, że zrozumiałaś, że to nie były słowa rzucone na wiatr i naprawdę chcę, żebyś wyszła na zawsze.
Z perspektywy czasu wydaje mi się, że to jednak ja odszedłem od ciebie, choć to ty wyszłaś z mojego mieszkania. Wydałem polecenie, które wykonałaś bez zająknięcia, powodując tym samym lawinę nieuchronnych zdarzeń.
Zachowałaś się wtedy jak ktoś, kto z pełną świadomością, że zawinił, usiłuje zrzucić ciężar winy na drugą osobę. Twoją obroną jest atak. Przywykłem do tego typu reakcji, bo niemal za każdym razem, kiedy podejrzewałem cię o to, że zachowujesz się wobec mnie nie fair, słyszałem, że to na pewno ja mam kogoś na boku. Jak gdybyś mnie nie znała i nie miała świadomości, że jestem wierny. ZAWSZE. Ostrzegano mnie przed tobą. Mogłem się zastanowić, zanim wszedłem w labirynt kłamstw i oszczerstw, trzymając cię za rękę.
Czy naprawdę jestem skazany na bycie samemu do końca moich dni? 

I oto jestem. :) Powstało to wszystko w ciągu zaledwie kilku godzin, teraz tylko dopracowuję szczegóły, żeby móc opublikować... Najlepiej się czuję w tego typu narracji, a wszystko zaczęło się od opowiadania pt. Nasze mądre słowa


8 komentarzy:

  1. Zaczyna się ciekawie, bardzo ciekawie. Nasz bohater nie ma łatwego życia, niestety ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. smutny początek, a tam jest przecież Łasko i jak on może być smutny? :C Co to za niedobra dziewczyna, żeby tak go skrzywdzić :(((( "Czy naprawdę jestem skazany na bycie samemu do końca moich dni? " Skądże, gdyż ja zawsze potowarzyszę, hahahaha :D
    lubię każde słowo w tym opowiadaniu *-*

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak. My, ludzie, mamy to do siebie, że kierujemy się własną nieomylnością i nie słuchamy ostrzeżeń innych osób, którym zależy na naszym szczęściu. A przestrzegają nas przed osobami, które mogą nas zranić, sprowadzić na manowce. My nie słuchamy, bo twierdzimy, że znamy tą osobę. A co z tego wychodzi? Cierpienie.
    Hm, chyba odnajdę z panem Łasko wspólny język.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ty się w tej narracji najlepiej czujesz, a ja cię w niej uwielbiam. Niesamowicie opisujesz wewnętrzne rozterki i relacje międzyludzkie. W niecierpliwością czekam na kontynuację i mam wrażenie, że się z Łasko (to on, czy mnie wzrok myli?) dobrze zrozumiem.

    OdpowiedzUsuń
  5. oo a coż to za biedak?
    czekam na wiecej... - jak na razie obiecująco ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. No to biedny nasz Łasio :( Zapowiada się ciekawie, czekam na kolejny i jeżeli mogę prosić o info o nowych notkach: 1519508 to byłabym wdzięczna :)
    Pozdrawiam
    bebela :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobrze tak gadzinie jednej!

    OdpowiedzUsuń
  8. 'Czy naprawdę jestem skazany na bycie samemu do końca moich dni? ' ALEŻ OCZYWIŚCIE ŻE NIE ♥
    to już nie to samo jak wiem że to o Miszelu ehh

    OdpowiedzUsuń